Moczenie nocne
Moczenie nocne dotyczy co trzeciego czterolatka, co piątego 5–6-latka, co dziesiątego 7-latka. W 1–2 procentach ma to miejsce do wieku dorosłego. Od jakiegoś czasu nie jest uważane za problem psychiczny, lecz fizjologiczny. Mianowicie mocz nie jest zagęszczany właściwie i śpiące dziecko pozbywa się go nieświadomie. Skandynawowie doszli do wniosku, że powodem tzw. pierwotnego izolowanego moczenia nocnego jest niedobór wazopresyny. Jest to hormon, którego zadaniem jest m.in. pobudzanie nerek do wchłaniania wody z moczu pierwotnego, uwalniany jest z przysadki mózgowej w cyklu dobowym – najmocniej w nocy. Kiedy ilość wazopresyny jest normalna, moczu jest mniej i pęcherz bez problemu może go utrzymać do rana; w w innym przypadku moczu jest za dużo i z tego powodu katastrofa.
Dla dziecka nie ma znaczenia, czy ta dolegliwość powodowana jest z powodów fizjologicznych, psychicznych, czy mieszanych. Czuje się gorsze od innych, izoluje się, ma coraz większe problemy z zawiązywaniem kontaktów.
Rodzice moczącego się dziecka – tak się niestety dzieje – zwlekają z wizytą u lekarza, mimo że oni sami mieli takie same problemy w dzieciństwie. A przecież już wiadomo, że przypadłość przechodzi genetycznie. Gdy jedno z rodziców moczyło się w dzieciństwie, to prawdopodobieństwo wystąpienia tego samego problemu u dziecka wynosi 44 proc. W przypadku, kiedy obydwoje rodzice moczyli się w nocy możliwość przekazania dziecku tej przypadłości zwiększa się do 77 proc. Pocieszające jest w takich sytuacjach jedynie to, że dzieci z podobnych rodzin znacznie lepiej reagują na leczenie.
Na razie brak komentarzy.